Marek Wałkuski z Washington DC dla teksaskiej Polonii

wpis w: Wywiad | 0

Od Redaktor Evity: Ten, kto mnie naprawdę zna, to wie, że najlepszym prezentem dla mnie jest książka. Czytam książki codziennie.Na moje 50 urodziny od redaktora “Nowin Teksaskich ” dostałam książkę Pana Marka Wałkuskiego pt. “Wałkowanie Ameryki”. Sama zbieżność nazwiska Wałkuski i pierwszego słowa tytułu “Wałkowanie…” zupełnie mnie rozbawiło, ale i tak zaciekawiło, że od razu przystąpiłam do czytania. Tak energicznej książki już dawno nie miałam w ręku. Postanowiłam odnaleźć Pana Marka i osobiście mu – używając networku – podziękować za napisanie tej książki. I tu zaraz zrodził się pomysł podzielenia się z Polonia w Texasie na stronie newsfromtexas. Pan Marek wyraził zgodę i chęć i odpowiedział na moje pytania. Jesteśmy bardzo wdzięczni. Razem z redakcją strony Wałkujemy Wałkuskiego i dzielimy się z Wami jego odpowiedziami na pytania.

Evita: Jak się czujesz w Ameryce, i czy znalazłeś odpowiednik do ( counterpart for our ) ” stara bida” ?

Marek Wałkuski: Bardzo polubiłem Amerykę i czuję się tu znakomicie. Długo mógłbym wymieniać rzeczy, które polubiłem w Stanach Zjednoczonych. Napisałem o nich całą książkę “Ameryka po kaWałku“, a mógłbym pewnie zapełnić kolejną. Podoba mi się różnorodność tego kraju, otwartość i bezpośredniość Amerykanów a także ich profesjonalizm oraz  optymizm. Lubię współczesną muzykę Country, muzea Smithsonian i Super-Bowl. Uwielbiam Halloween i zwyczaj dekorowania domów lampkami przed Bożym Narodzeniem. Podoba mi się sposób obchodzenia świąt przez Amerykanów. Święta narodowe takie jak 4 lipca czy Dzień Weteranów są tu okazją do pokazania jedności, podczas gdy w Polsce wywołują spory i kłótnie. Z rzeczy drobniejszych, cenię sobie ułatwienia codziennego życia, takie jak gazeta na wycieraczce, parkometry na monety, pasy szybkiego ruchu HOV czy godziny otwarcia sklepów. Jeśli chodzi o określenie “stara bida”, to nie używałem go w Polsc,e więc nie szukałem amerykańskiego odpowiednika. Gdy naprawdę nie ma powodu do radości, a ktoś mnie pyta co słychać, odpowiadam jak Amerykanie w podobnych sytuacjach – “I’m O.K.”.

Evita: Czy szybko zaadoptowałeś się do tutejszego życia i ile kultury polskiej utrzymujesz?

Marek Wałkuski: Dość szybko. Początkowo trudno mi było przyzwyczaić się do obowiązujących tu zasad oraz konieczności ich przestrzegania. Byłem przyzwyczajony do tego, że przepisy zawsze da się obejść i że każdą sprawę można załatwić po znajomości. Dostosowanie do tutejszych reguł nie trwało jednak długo. Dziś mam poczucie, że USA są całkiem dobrze zorganizowanym państwem, przyjaznym wobec obywatela. Bardzo cenię sobie amerykańską wolność, rozdział kościoła od państwa przy zachowaniu szacunku dla religii oraz kulturę tego kraju. Polską kulturę utrzymuję w sposób naturalny – w domu mówimy po polsku, w Boże Narodzenie i Wielkanoc przygotowujemy polskie potrawy, mamy polskich znajomych. Śledzę też wydarzenia w Polsce, ale nie mogę powiedzieć bym żył polskimi sprawami. Ameryka oferuje tak wiele, że nie mam zbyt wiele czasu na słuchanie polskiej muzyki, oglądanie filmów czy telewizji.

Evita: Fajne miejsca w Ameryce które się tobie podobają i dlaczego?

Marek Wałkuski: Mam wiele takich miejsc. Bardzo lubię stan Utah, który uważam za najpiękniejszy ze wszystkich amerykańskich stanów. Niezapomniane wrażenie zrobiły na mnie parki narodowe – Yellowstone, Bryce Canion czy Arches. Bardzo miło wspominam dwie krótkie wizyty na Hawajach i mam nadzieję, że kiedyś będę mógł tam pobyć dłużej. Moim ulubionym miastem jest Nowy Jork. Choć nie wiem czy byłbym w stanie tam mieszkać, to każda wizyta w Nowym Jorku sprawia mi ogromna frajdę. Fascynujące, różnorodne miasto i ciekawi ludzie. Byłem tam dziesiątki razy i nigdy się nie nudziłem. Uwielbiam podróżować po Stanach Zjednoczonych, szczególnie po amerykańskiej prowincji. Jednym z powodów są przydrożne atrakcje (tourist traps), których w Ameryce są tysiące. Te wszystkie pomniki orzeszków ziemnych, słoni czy krów, statki UFO,  budynki w kształcie grzybów, domy z puszek po piwie czy wieże ciśnień w kształcie brzoskwini. Nic tak nie poprawia mi nastroju jak przejechanie obok gigantycznego szkieletu dinozaura czy postaci koguta z głową mężczyzny.

Evita: Jakie są twoje miłości? Nie myślę o dziewczynach. Twoje pasje.

Marek Wałkuski: Poza podróżowaniem po Ameryce, gra w golfa i jazda na motocyklu. Nic mnie tak nie relaksuje jak przejażdżka moim Harleyem, który poprzedni właściciel wyposażył w bardzo głośny tłumik. Dzięki dużej kulturze amerykańskich kierowców na drodze zawsze czuję się bezpiecznie i nigdy nie byłem w sytuacji zagrożenia. Zdarzało mi się nawet jechać w dorocznej paradzie “Rolling Thunder”, która w  Memorial Day  odbywa się w Waszyngtonie. Druga moja pasja to golf. W Ameryce ten sport jest dużo mniej elitarny i znacznie tańszy niż w Polsce. Dostępność golfa wynika także z ogromnej liczby pól golfowych. Do pola East Potomac Golf Course, które jest położone niemal w centrum Waszyngtonu mam 5 minut jazdy samochodem. Za grę na 9 dołkach płacę tu zaledwie 10 dolarów. Tu przychodzą nie tylko biznesmani i milionerzy ale wszyscy, którzy lubią tę grę – niezależnie od klasy społecznej, koloru skóry i grubości portfela.

Evita: Jak spędzasz wolny czas, czy oglądasz  nocne programy  “Late Night show”

Marek Wałkuski: Wolnego czasu mam niestety bardzo mało ponieważ jako korespondent pracuje 7 dni w tygodniu, często również wieczorami czy w nocy. Kiedyś moim ulubionym programem satyrycznym był “Late Show with David Letterman” ale w 2014 roku Letterman przeszedł on na emeryturę i choć lubię jego następcę Stephena Colberta to z jakiegoś powodu program tren nie przyciąga mnie tak bardzo. Swego czasu byłem też wielkim fanem kreskówki ” Family Guy”. Niestety ostatnie sezony są moim zdaniem mniej zabawne. Telewizję w tej chwili oglądam bardzo rzadko. Jeśli mam wolny czas to staram się dzielić go pomiędzy rodzinę a moje pasje czyli golf i jazdę na monocyklu.

Evita: Czy wiesz ze francuski pisarz Alexis de Tocqueville napisal bardzo podobne dzieła do twoich, ale brakuje twojego humoru. Skąd bierzesz ten humor opisując cala kulturę?

Marek Wałkuski: Takie porównanie traktuję jako zaszczyt, aczkolwiek jest ono chyba trochę na wyrost ?  Czytałem fragmenty “Democracy in America” i uważam, że był świetnym i wnikliwym obserwatorem amerykańskiego społeczeństwa na początku XIX wieku. Odrobina humoru w moich książkach w opisie Ameryki bierze się prawdopodobnie z mojego charakteru. Staram się mieć dystans do siebie i do rzeczywistości, co chyba trochę znajduje odzwierciedlenie w moich książkach. Ale nawet jeśli czasami odrobinę żartuję sobie z Ameryki, to mam nadzieję, że robię to z życzliwością, bo bardzo lubię i cenię Amerykanów oraz ich kraj.

Evita: Zrobiliśmy kaWał dobrej roboty Marku! Bardzo dziękuję za czas poświęcony na ten wywiad i życzę kolejnych, dobrych kaWałków!

Pytania zadawała: Evita

Od Redakcji: Marek Wałkuski jest znanym polskim dziennikarzem radiowym. Pracował dla Programu III Polskiego Radia, był jednym z prowadzących program “Zapraszamy do Trójki”. Dziś jest korespondentem Polskiego Radia w USA. Ciekawy tembr głosu Marka Wałkuskiego zawsze przyciągał do jego relacji. Marek Wałkuski często okrasza swoje relacje dobrą dawką humoru, ale takiego humoru na poziomie, za co sobie go bardzo cenię. Kiedy kilka lat temu leciałem na stałe do USA, moją książką do podróży było właśnie jego “Wałkowanie Ameryki”. A tu tymczasem nasza redaktor Evita uzyskała z nim wywiad i zgłosiła Marka Wałkuskiego do Nominacji Miesiąca “Nowin Teksaskich”. No, to czytamy! Wywiad z Markiem Wałkuskim:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.