300 lat San Antonio

wpis w: Historia | 0

San Antonio ma już 300 lat! Pierwsze wzmianki o San Antonio zostały zanotowane w 1718 roku, kiedy powstała w tym miejscu placówka kolonialna i misja hiszpańska. Bardzo szybko wokół misji zaczęły powstawać domy kolonistów i już w 1731 roku oficjalnie uznano San Antonio jako osadę cywilną. Tym samym San Antonio zostało uznane za najstarszą gminę w stanie. Cóż tak przyciągało w to miejsce misjonarzy i kolonistów? Otóż schodzące się rzeki oraz okoliczne wzgórza były dobrym miejscem do budowy warownych misji. Poza tym klimat okolic San Antonio był znacznie przyjaźniejszy niż na południu Teksasu, a ziemie na południe od rzeki San Antonio żyźniejsze.

O historii słów kilka

Ciekawa jest historia związana z misjami w San Antonio. Otóż nie wszystkie misje w San Antonio zawsze były związane z tym miastem. Misja Concepcion została założona we wschodnim Teksasie, w miasteczku Concepción de los Hainais w 1716 roku, a dopiero w 1731 roku została przeniesiona do San Antonio. Podobnie było z misjami San Juan Capistrano (założona w 1720 roku jako Misión San Jose de los Nazonis we wschodnim Teksasie i przeniesiona do San Antonio w 1731 roku) oraz Misja San Francisco de la Espada, która również w 1731 roku została przeniesiona z okolic dzisiejszej miejscowości Augusta.

San Antonio zawsze rozwijało się bardzo prężnie, by nie powiedzieć gwałtownie. W latach 2000-2010 było najszybciej rozwijającym się miastem w USA. W jego centrum, jak w przypadku wielu hiszpańskich miast, usadowiona jest katedra. Katedra pw. San Fernando. Drugim takim centralnym punktem miasta jest Misja Alamo, która wpisała się w w historię nie tylko Teksasu, ale Stanów Zjednoczonych. Tuż obok znajduje się Hotel "Menger", który w swoich pokojach gościł nie tylko znanych prezydentów USA (Dwight Eisenhower, Theodor Roosevelt), ale przez wiele czasu mieszkała tu nasza rodaczka, aktorka Pola Negri.

Miasto rozwijało się nad rzeką, tam powstawały młyny, browary, gorzelnie, składy materiałowe, a w zakolu rzeki San Antonio w naturalny sposób wpasowywało się centrum miasta, downtown. Po tamtej świetności pozostał między innymi "Pearl Brewery", w którym dziś znajduje się luksusowy hotel. Kiedy w początkach XIX wieku do Teksasu masowo zaczęli emigrować Polacy ze Śląska, w downtown powoli zaczął powstawać polski dystrykt. To wszystko działo się przy South Alamo Street, pomiędzy ulicami East Market Street na północy, a ulicą Goliad Street (dziś nie istnieje). Na tym miejscu dzisiaj funkcjonuje Hemisfair Park. W dystrykcie tym oprócz polskich domów i sklepów funkcjonował polski kościół św. Michała. Dziś już nie istnieje.

Położenie

źródło: Wikipedia

San Antonio położone na centralnej osi Teksasu północ-południe, w naturalny sposób oddziela południe Teksasu od jego centralnej części. I to dosłownie, bo południowa część San Antonio i wszystko co dalej na południe, to niziny. Jadąc na północ od centrum San Antonio możemy już podziwiać wzgórza, czym dalej na północ, tym bardziej krajobraz jest urozmaicony, usiany wzgórzami, wąwozami i oczkami jezior. Tak więc znajdziesz w San Antonio bardzo urozmaicone widokowo okolice. Dzisiaj miasto jest zaliczane do tzw. Triangle Texas, czyli trójkąta teksaskiego (obszar megapolitalny), którego rogi tworzą miasta Houston, Dallas i San Antonio. Ten trójkąt zawiera 5 z 20 największych miast w USA.

To wielkie miasto. Jak podaje Wikipedia w samym mieście mieszka 1,5 miliona osób, a w metropolii San Antonio aż 3 mln mieszkańców. Ciekawostką jest fakt, że czasem nawet w samym środku miasta wpasowane są inne miasteczka, których granic i tak nie można rozpoznać. Przypomina to polski Górny Śląsk. San Antonio ma prosty układ komunikacyjny, osie autostrad I-10, I-35 oraz I-37 poprzecinane są dwiema (a właściwie trzema wliczając to układ autostrad w downtown) obwodnicami. Najbardziej na zewnątrz biegnie obwodnica 1604, a wewnątrz obwodnica 410.

Komunikacja

San Antonio, ze swym ogromnym obszarem (1,200 km2) nie ma mocno rozbudowanej komunikacji publicznej. Jedynym publicznym środkiem transportu są autobusy. Te jednak nie w każdy zakątek miasta docierają, trzeba mieć samochód, by dotrzeć tam gdzie się chce. To ma się zmienić, powstał plan szybkiej kolejki miejskiej (taki szybki tramwaj) oraz ekspresowych linii autobusowych, które dotrą na obrzeża miasta, a nawet do sąsiednich miasteczek. Jedną z atrakcji w tym planie ma być wykorzystanie na nowo starego, zabytkowego dworca kolejowego. Dzisiaj z San Antonio można się wydostać pociągiem oraz autobusami linii Grehound. Pociągi - raz na dobę - odchodzą w kierunku Los Angeles, Houston oraz Chicago i Nowego Jorku (z przesiadką). Autobusy odchodzą stąd do Dallas, Houston, Corpus Christi oraz na południe do Brownsville. Komunikacja autobusowa nie jest droga (np. bilet z San Antonio do Brownsville - 300km, kosztuje między $17 a $50, zależy jak kupujesz), jednak podróż pociągiem np. do Chicago jest dużo droższa od samolotu!

Miasto ma swoje lotnisko międzynarodowe (SAT), jednakże jedyne loty międzynarodowe są stąd do Meksyku. Lotnisko ma jednak bardzo dobre połączenia z wszystkimi głównymi miastami USA i nie trudno ułożyć sobie lot nawet do Polski. Problemem lotniska są parkingi. Zwyczajowo policja przegania chcących chwilkę poczekać przy terminalu na odbiór pasażerów i często jeździ się po prostu pętlą do czasu, aż nasz gość nie pojawi się przed terminalem. Buduje się właśnie parking wielopiętrowy, co chyba wreszcie rozwiąże ten problem.

Atrakcje

Riverwalk nocą

San Antonio, to nie Houston, gdzie jedyną atrakcją jest NASA. Już samo downtown dostarczy niezmęczonemu turyście wielu wartych zobaczenia widoków. Oczywiście spacer po RIverwalk jest obowiązkowy. Stare Riverwalk (w ścisłym downtwon) ma około 5 mil długości. Na piesze trasy nad rzeką San Antonio nanizane są jak koraliki na sznurek liczne restauracje, bary, steakhousy i browary. Natkniesz się na teatr nad wodą, znajdziesz liczne miejsca do odpoczynku w upalne dni i możesz wziąść kurs wodną taksówką lub wsiąść na stateczek i zobaczyć miasto znad rzeki. Dzisiaj Riverwalk jest rozbudowane, sięga znacznie dalej na południe, aż do misji. Nie ma tam już wprawdzie tak licznie kafejek i restauracji, ale można z powodzeniem wybrać się na pieszy lub rowerowy spacer nad rzeką.

Zwiedzając downtown, nie można pominąć Alamo Plaza. To historyczne miejsce jest mocno oblegane przez turystów, na placu Alamo Plaza tuż obok znajduje się wspomniany wyżej hotel "Menger". Warto wejść, zobaczyć jego kolonialny wystrój i popytać o historię, a także zobaczyć fotografie z minionej epoki. W centrum wart zobaczenia jest "Majestic Theatre". Bardzo trudno zdobyć tam miejsca na przedstawienie, z dnia na dzień prawie niemożliwe, ale w czasie kiedy nie trwają spektakle, można się "wprosić" na zwiedzanie. Wnętrze głównej sali teatralnej zachwyca bogactwem zdobień, a spoglądając na sufit wydaje się, że właśnie jesteś pod gołym niebem.

Pearl Brewery

"Pearl Brewery" to nie tylko stary browar zaadaptowany na hotel, to cały historyczny dystrykt. Polecam to miejsce, jeśli jesteście już zmęczeni zwiedzaniem i dopiekła wam (dosłownie) pogoda. To świeżo odnowione miejsce przyciąga turystów swoim spokojem, wieloma miejscami gdzie można spokojnie wypić kawę czy napić się czegoś mocniejszego, znaleźć księgarnię w starym stylu (The Twig Book Shop) czy po prostu zejść nad Riverwalk, który w tym miejscu daje wiele cienia i nie jest tak zatłoczony. Na "Perl Brewery" co tydzień jest organizowany (w weekendy) Food Market, gdzie wystawia się około 40 różnych biznesów z jedzeniem, napojami, kawą, pieczywem i rękodziełem.

A co poza dowtown..? To będzie mój subiektywny wybór. Poleciłbym parki San Antonio. Jest ich tu bez liku. Moimi faworytami są Mc Alister Park, położony przy Wurzbach Pkwy, w północno-wschodniej części miasta. Obszarowo jest bardzo duży, ma około 1,000 akrów i położony jest na stosunkowo płaskim terenie. Jego zaletą jest mnóstwo dzikich zwierząt, które nie płoszone pozwalają się zobaczyć.Spotkasz tu kilka gatunków jeleniowatych, kojoty, trafi się javalina i dzik, jest mnóstwo dzikich królków i zajęcy i niezliczona ilość ptactwa. Drugim polecanym przeze mnie parkiem jest Friedrich Wilderness Park, połozony bezpośrednio przy I-10 w północnej części San Antonio, tuż za zjazdem do Camp Bullis. Park ma świetne położenie dla wytrzymałych, jego ścieżki pną się po okolicznych wzgórzach, a niektóre z nich zaliczane są do naprawdę trudnych. W soboty trudno tam o zaparkowanie, gdyż chętnych do górskich wycieczek jest dużo, ale kto może wybrać się tam w tygodniu, nie pożałuje...

Dla tych, którzy lubią rozrywkę poleciłbym odwiedzić Sea World (choć szczerze mówiąc, szkoda mi tych przepięknych zwierząt uwięzionych tak daleko na lądzie). Sea Wolrd w San Antonio jest chyba najatrakcyjniejszym takim parkiem w USA. Drugim parkiem rozrywki jest Six Flags Fiesta Texas. To raj dla tych, którzy uwielbiają rollercoastery i karuzele. W parku organizowane są także przedstawienia teatralne i koncerty na wolnym powietrzu. Sprawdź jednak dostępność biletów. No i Six Flags bywa czasowo zamykana, a poza sezonem letnim otwarta jest tylko w weekendy.

W San Antonio możesz też zejść do podziemi. Kto lubi, może zwiedzić jaskinie Natural Bridge Caverns - położone na północnym wschodzie miasta. Dla amatorów jaskiń dostępne są jeszcze jaskinie w Boerne: Jaskinia bez nazwy, czyli Caverns without Name oraz Cascade Caverns. Ta ostatnia jest często zalewana podczas majowych i sierpniowych deszczy.

Dla Polaków, czyli Polonica

Sanktuarium MB Częstochowskiej na Bethoven Ave

No tak. Trzeba by było wymienić kilka miejsc, które wiążą się pośrednio lub bezpośrednio z Polską, z naszymi rodakami. Wspomniałem już o hotelu "Menger" i Poli Negri. Z historycznych miejsc, to chyba jedyne takie znane i dotąd funkcjonujące. A współczesne..? W południowo-wschodniej części San Antonio przy ulicy Bethoven Avenue mieści się klasztor sióstr Serafitek (Seraphic Sisters). W 1966 roku z okazji Tysiąclecia Chrztu Polski, ksiądz Piotr Kołton zbudował w tym miejscu Sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej, a potem trafiły tu siostry Serafitki i zaopiekowały się tym miejscem.

Funkcjonującym akcentem polonijnym jest kościół Our Lady of Sorrows położony przy 3107 N St Mary Street, prawie w downtown San Antonio, tuż przy zjeździe z 281. Proboszczem w tym kościele jest o. Tadeusz Tabak. Przy kościele działa Polska Misja Katolicka, której z kolei proboszczem jest o. Marian Piekarczyk. Msze po polsku w każdą niedzielę o 1PM. Spotkać tu można każdej niedzieli tutejszą Polonię. Często po mszy Polonusi idą na kawkę do pobliskich restauracji albo do położonego na południu San Antonio Klubu Polskiego

Polonia San Antonio ma też swoje miejsce, gdzie mogą się spotkać, zabawić, napić polskiego piwa i dobrze zjeść. To Klub Polski prowadzony przez Polish American Center w San Antonio. Właścicielem budynku przy 2611 Mission Road od wielu już lat jest właśnie to stowarzyszenie. W budynku jest duża sala konferencyjno-taneczna ze sceną, bar z zimnymi i nieco mocniejszymi napojami, wyposażona kuchnia i zaplecze. Niestety Klub Polski otwiera swoje podwoje tylko przy specjalnych okazjach, jak święta czy doroczne Festiwale Kiełbasy (Sausage Fest). Trudno jest tak po prostu zajść i spotkać się z Polonią.

Kościół w Panna Maria

Inne - bardzo ciekawe i warte zwiedzenia miejsca z polskimi akcentami leżą nieco poza San Antonio. Wspomnimy tu o nich krótko, ale warto je odwiedzić. Zaczynając od południa, gdyby jechać z San Antonio w kierunku Corpus Christi drogą 181, to niedaleko od tej drogi leży miejscowość Panna Maria. To tu zaczęła się historia Polonii w Teksasie. Dziś jest tutaj polska parafia, pomnik Jana Pawła II, stara stacja benzynowa Snoga, polskie Visitor Center i... nowo budowany Heritage Center. W tym budynku wg pomysłu byłego biskupa Johna Yanty powstaje Centrum Polskiego Dziedzictwa. Budowa już daleko zaawansowana, zapowiada się, że będzie to ciekawe miejsce, z nowoczesną techniką multimedialną. Blisko Panna Maria leży jeszcze kilka miasteczek i miejscowości, gdzie polsko brzmiące nazwiska to codzienność. Kościuszko, Czestochova, Pawelekville, Saint Hedwig czy La Vernia warte są odwiedzenia, jeśli interesuje cię polska historia w Teksasie.

Natomiast wybierając się z San Antonio na północny zachód, koniecznie trzeba zajechać do Bandera. Bandera została uznana za Światową Stolicę Kowbojów, a przyczynili się do tego i Polonusi, którzy skłóceni uciekli z Panna Maria i postanowili się osiedlić nad rzeką Medina RIver. Wybudowali tutaj - chyba najstarszy w USA - polski kościół pw. św. Stanisława Biskupa. Na pobliskim cmentarzu znajdziesz wiele polskich nazwisk przemieszanych z nazwiskami niemieckimi. Obecnie proboszczem kościoła jest ks. Franciszek Kurzaj, organizator aktywności polonijnej w Teksasie. Jeśli już będziecie w Bandera, koniecznie zajdźcie do restauracji "Old Spanish Trail" - O.S.T. Może spotkacie tam Wojciecha Cejrowskiego, który kręcił tam filmy z serii "Boso przez Świat"..? A przy okazji zjecie dobre buritto lub enchiladas w zielonym sosie. Polecam!

Film na 300 lat San Antonio

Stare fotografie

Zostaw Komentarz